Kocham październik. Po maju to najpiękniejszy miesiąc. Na potwierdzenie kilka zdjęć z mojego ogródka.
Ostatnio córka wpadła jak bomba:
- Mamo, idę na chrzciny. Czy są w koszyku jakieś małe skarpeteczki?
Niestety małych nie było,więc musiałam uzupełnić zapasy.
Zrobiłam je już jakiś czas temu. Teraz znalazłam i są używane.
Wstałam dziś o 4.00, żeby oglądać zaćmienie. Chciałam też zrobić kilka zdjęć, ale okazało się to bardzo trudne. Wyszły tylko dwa i to takie sobie.
Tym razem skarpetki fioletowe sfotografowane w domu i
na dworze, na zielonej trawce. Kolor zgodny z naturalnym ten z zielonej
trawki.
Wzory do skarpetek często czerpię z wydań specjalnych "Sabriny" tylko, że robię je w tradycyjny sposób a nie od palców jak uczą wydawcy.
Dziś skarpetki różowe. W oryginale w kolorze brudnego różu. Na zdjęciach jakoś kolory mi ostatnio nie wychodzą.