Poszłam za ciosem i zrobiłam jeszcze jedną parę.
Przed chwilą wróciłam z ogrodu. Jest przepięknie.
Wydziergałam skarpetki, które od dawna chciałam zrobić. Wzór wzięłam z pisemka Diany o skarpetkach robionych od palców i dostosowałam go do tradycyjnego sposobu.
Zrobiłam szybko, specjalnym ściegiem skarpetki bez pięty. Te są z bawełny i nie bardzo się układają na nodze. Robiłam już takie z wełny i było lepiej.
Dwa dzikie grzywacze gruchające na lampie. Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie zrobić im zdjęcia. Drugie zdjęcie jest trochę gorsze, bo odległość była duża i zadrżała mi ręka.
Pierwsze zdjęcie zrobione z lampą błyskową i oddaje prawdziwy kolor. Następnym nawet lampa nie pomogła, wszystkie wychodziły szare.
Uwielbiam kolorystykę wschodów i zachodów słońca. Pewnie jak większość ludzi. Więc dziś zachód.
Odbity w chmurach
i w oknach domu.